150 to dużo czy mało?
Średnio tyle osób zgłasza się na dobę do SORu.
Spróbuj przy takiej liczbie złapać za rękę każdą babcię.
Spróbuj wsłuchać się w każdą smutną historię.
Uda Ci się nie przejść obojętnie obok każdego grymasu bólu?
Sprawdź.
Zadrapanie przez kota.
Ból w klatce.
Wybity bark.
Ciśnienie 220/120 mmHg.
Krwawienie z nosa.
Uraz głowy.
Ból brzucha.
Zatrzymanie krążenia.
Biegunka.
Wypadek komunikacyjny.
Złe samopoczucie.
Uraz wielonarządowy.
Omdlenie.
Próba samobójcza.
Penis zmieniający kolor (?)
Intubacja, szycie, reanimacja, kroplówka, zakładanie drenu do klatki, tomografia.
Pomiar ciśnienia, pobranie krwi do badań, dokumentacja, glikemia z palca, zgon.
SOR to przedłużenie POZu - bolesny fakt.
Miałam dyżur - same karetki, niewiele rejestracji z ulicy, ciężki pacjent i intubacja na erce.
Każdy pacjent dostał 100%, dla każdego pacjenta był czas.
To taki dyżur z serii tych dla których człowiek zatrudnia się na Oddziale Ratunkowym.
Chciałabym takich więcej...
czwartek, 24 kwietnia 2014
środa, 26 lutego 2014
Śpisz?
O tym jak przedziwnym miejscem jest szpital w nocy, wie tylko ten kto po północy przekroczył szpitalne drzwi. Całe miasto śpi, a Ty czuwasz.
Wiele jest miejsc gdzie pracuje się w nocy, to oczywiste. Śmiem jednak stwierdzić, że szpital jest dziwnie magiczny. Nagle jest 3 w nocy, siedzisz na podłodze i kminisz życie. Właśnie reanimowałeś pacjenta, życie toczy się dalej, a jednak jest wyjątkowo.
Za mną pierwsze 'dzięki za dyżur'.
Nieśmiałe 'kiedy znowu razem razem walczymy?'
Powiedziane mimochodem 'dobrze się z Tobą pracuje', 'pasujesz do nas'.
Kolekcjonuje takie słowa - mało jest pochwał w naszym zawodzie.
Mam już kilka 'lekarskich zauroczeń' - ludzi na których sama chciałabym trafić będąc po drugiej stronie. Takich którzy wiedzą, potrafią i jeszcze Ciebie nauczą.
Niepostrzeżenie zaczęłam uważać, że chirurdzy to wyjątkowo dziwni ludzie.
Chirurgia jest cudowna, ale oni... daleko im do normalności.
I powoli zaczynam wrastać w SORową rzeczywistość.
A do matury coraz bliżej....
Wiele jest miejsc gdzie pracuje się w nocy, to oczywiste. Śmiem jednak stwierdzić, że szpital jest dziwnie magiczny. Nagle jest 3 w nocy, siedzisz na podłodze i kminisz życie. Właśnie reanimowałeś pacjenta, życie toczy się dalej, a jednak jest wyjątkowo.
Za mną pierwsze 'dzięki za dyżur'.
Nieśmiałe 'kiedy znowu razem razem walczymy?'
Powiedziane mimochodem 'dobrze się z Tobą pracuje', 'pasujesz do nas'.
Kolekcjonuje takie słowa - mało jest pochwał w naszym zawodzie.
Mam już kilka 'lekarskich zauroczeń' - ludzi na których sama chciałabym trafić będąc po drugiej stronie. Takich którzy wiedzą, potrafią i jeszcze Ciebie nauczą.
Niepostrzeżenie zaczęłam uważać, że chirurdzy to wyjątkowo dziwni ludzie.
Chirurgia jest cudowna, ale oni... daleko im do normalności.
I powoli zaczynam wrastać w SORową rzeczywistość.
A do matury coraz bliżej....
piątek, 31 stycznia 2014
Too fast.
Jakkolwiek mocno byś się starał zawsze jest mało czasu.
Krótka chwila na 3 słowa, urwane gesty i coraz to nowi pacjenci.
Ale niektórzy zostają w głowie na dłużej.
- Wie pani co? Powinienem siedzieć na emeryturze, ale mnie nie stać, więc dorabiam.
Mam nadzieję, że zaraz stąd wyjdę bo na noc do pracy idę. Nie chciałbym szefa kłopotać.
- Mówią, że mam jechać na operacje, do pracy to ja chyba dzisiaj już nie zdążę...
- Żona chce przyjechać przywieźć mi piżamę. Wie pani co? Ostatnio mieliśmy 40 rocznice, uwierzy pani? Taka fajna baba mi się trafiła. Ale z tą piżamą to chyba nie ma co, prawda? Jutro mi przywiezie, po co będzie po zimnie jeździć.
Chirurg: Pacjent z tętniakiem aorty brzusznej zatrzymał nam się na stole. Nie żyje...
Krótka chwila na 3 słowa, urwane gesty i coraz to nowi pacjenci.
Ale niektórzy zostają w głowie na dłużej.
- Wie pani co? Powinienem siedzieć na emeryturze, ale mnie nie stać, więc dorabiam.
Mam nadzieję, że zaraz stąd wyjdę bo na noc do pracy idę. Nie chciałbym szefa kłopotać.
- Mówią, że mam jechać na operacje, do pracy to ja chyba dzisiaj już nie zdążę...
- Żona chce przyjechać przywieźć mi piżamę. Wie pani co? Ostatnio mieliśmy 40 rocznice, uwierzy pani? Taka fajna baba mi się trafiła. Ale z tą piżamą to chyba nie ma co, prawda? Jutro mi przywiezie, po co będzie po zimnie jeździć.
Chirurg: Pacjent z tętniakiem aorty brzusznej zatrzymał nam się na stole. Nie żyje...
Czasami nie cierpię tej pracy.
Tej szybkości która mnie tutaj ściągnęła.
Czasami nie wiem co tutaj robię.
Czasami nie wiem co tutaj robię.
sobota, 11 stycznia 2014
Rescue Nurse
Na dachu szpitala mamy lądowisko. Widać z niego pół miasta i kawał mojego życia.
- 'Młoda chodź, przejmiesz z nami pacjenta, helikopter
będzie za 10 minut'.
Czekasz na dachu, wiatr wieje w oczy tak, że ciężko je otworzyć,
jest ci zimno i nie wiesz, czy to przez pogodę, czy przez emocje.
Jest
helikopter, jest pacjent, jesteś Ty i Twoja wiedza jak mu pomóc.
Ja nie umiem
jeszcze nic, codziennie połykam masę informacji, ćwiczę i uczę się absolutnych
nowości. Codziennie odkrywam, że nie mogłam lepiej wybrać.
Codziennie coraz mocniej się w to wkręcam.
SOR to triage gdzie przyznaje się kolorami priorytet
udzielenia pomocy pacjentom.
Odcinek chirurgiczny i internistyczny gdzie
pacjenci są diagnozowani, a zlecenia do wykonania latają z szybkością studentów
na ostatnich terminach w sesji.
Jest sala zabiegowa, gdzie szyjemy, nacinamy,
wycinamy i opatrujemy.
Wstępna intensywna terapia to dwie sale gdzie
pacjenci trafiają jeśli mają u nas
dłużej zostać, a ich stan wymaga ciągłego monitorowania. I serce SOR'u - sala reanimacyjna.
Od miesiąca moje królestwo
i miejsce z którego nie umiem wyjść o czasie,
średnio przez oddział ratunkowy
przewija sie 140 osób dziennie - zawsze jest co robić i czego się nauczyć -
nie wiem kiedy ostatnio byłam o normalnej godzinie w domu ;)
Rok temu przechodziłam ulicą gdzie budował się mój szpital i
pomyślałam 'ale chciałabym tam pracować' a dzisiaj to robię, czy potrzeba
jeszcze jakiś noworocznych postanowień?
'Keep focused, keep your eyes on the prize'.
środa, 30 października 2013
SOR
Pierwszą medyczną pracę dostałam 'przypadkowo'.
Po prostu byłam sobie sobą i to się komuś spodobało. Taka sytuacja...
Nie zdążyłam jeszcze odebrać prawa wykonywaniu zawodu, a już miała pracę w Prywatnym Gabinecie Chirurgicznym. Już wtedy wiedziałam, że potworne zjawisko jakim są 'rozmowy kwalifikacyjne' doprowadzi mnie kiedyś do ciężkich zaburzeń w pracy serca.
Kilka miesięcy po tym zafundowałam sobie owe zaburzenia rytmu i poszłam na pierwszą w życiu medyczną rozmowę kwalifikacyjną.
Ja: Dzień Dobry, chciałabym pracować na SORze albo chirurgii.
- A Interna? Nefrologia? Okulistyka? Instrumentariuszka na bloku chociaż?
Ja: Nie?
- Och ach, takie CV pyszne... no dobra, mam pracę na nowo otwieranej chirurgii naczyniowej od 1 grudnia. Może być?
Ja: Ale jak wcześniej będzie miejsce na SORze to moje? Deal?
- Deal.
Jak deal to deal. Wczoraj dostałam telefon, że jak dalej jestem taka nienormalna to jest moje miejsce na SORze. Więc oto nadchodzę.
Tata zapytał, czy teraz będę jak George Clooney na 'Ostrym Dyżurze'.
Postaram się!
Po prostu byłam sobie sobą i to się komuś spodobało. Taka sytuacja...
Nie zdążyłam jeszcze odebrać prawa wykonywaniu zawodu, a już miała pracę w Prywatnym Gabinecie Chirurgicznym. Już wtedy wiedziałam, że potworne zjawisko jakim są 'rozmowy kwalifikacyjne' doprowadzi mnie kiedyś do ciężkich zaburzeń w pracy serca.
Kilka miesięcy po tym zafundowałam sobie owe zaburzenia rytmu i poszłam na pierwszą w życiu medyczną rozmowę kwalifikacyjną.
Ja: Dzień Dobry, chciałabym pracować na SORze albo chirurgii.
- A Interna? Nefrologia? Okulistyka? Instrumentariuszka na bloku chociaż?
Ja: Nie?
- Och ach, takie CV pyszne... no dobra, mam pracę na nowo otwieranej chirurgii naczyniowej od 1 grudnia. Może być?
Ja: Ale jak wcześniej będzie miejsce na SORze to moje? Deal?
- Deal.
Jak deal to deal. Wczoraj dostałam telefon, że jak dalej jestem taka nienormalna to jest moje miejsce na SORze. Więc oto nadchodzę.
Tata zapytał, czy teraz będę jak George Clooney na 'Ostrym Dyżurze'.
Postaram się!
sobota, 19 października 2013
Za rok.
Cześć.
Na maturze zabrakło mi 5% żeby dostać się na medycynę.
Popracowałam na Izbie Przyjęć.
Rozpoczęłam magisterkę z pielęgniarstwa.
1 grudnia zaczynam pracę na nowo otwartej chirurgii naczyniowej.
Znalazłam korepetytora z chemii.
Popracowałam na Izbie Przyjęć.
Rozpoczęłam magisterkę z pielęgniarstwa.
1 grudnia zaczynam pracę na nowo otwartej chirurgii naczyniowej.
Znalazłam korepetytora z chemii.
Nadal jestem ruda,
ledwie 5 dych w butach i ubóstwiam chirurgie.
W sumie to nic się nie zmieniło.
W sumie to nic się nie zmieniło.
Tylko... tylko...'lekarzem to zostanę za rok'.
piątek, 29 marca 2013
Oszukać przeznaczenie.
Byłam na koncercie. Super rzadko mi się to zdarza więc jest to coś Big.
Ekipa sprzed kilku miesięcy tym razem odrobinę bardziej planowana.
Zajebiste uczucie, chodzić na koncerty gdzie widownia to 16+ i siedzą przy pustych stolikach bo piwa w klubie im nikt nie sprzeda. ;) Myślę, że to najlepszy sposób na odjęcie sobie kilku lat w samopoczuciu, serio. Ostatecznie ja, to akurat mogłabym sobie coś dodać, bo standardowo musiałam pokazywać dowód przy barze...
Kumpela mówi wtedy 'zawsze lepiej w tę stronę, ja nie miałam 18 lat, a wpuszczali mnie na imprezy 21+. Zawsze wyglądałam jak stara krowa...'
Muzyka zawsze podwyższała u mnie produkcję endorfin, jednak nigdy nie wygra z medycyną. A tutaj suprice! Kiedy już zupełnie zapomniałam, że moje prawo wykonywania zawodu leży w szufladzie i w zasadzie to 'ja coś umiem', ktoś, gdzieś postanowił mi o tym przypomnieć.
W każdym szanującym się klubie wypada napompować się piwem i latać do toalety co 5 minut. Wcale nie byłam lepsza i kiedy kolejny raz z szumem w uszach ustawiłam się w 5 kilometrowej kolejce raczej nie oczekiwałam w takim miejscu medycznych przeżyć.
Ja (zajebiście uprzejma, bo przecież wcale nie mam pilnej potrzeby): Helloł, jest tam kto? Spoooora kolejka się robi!
Głos zza drzwi: Tutaj raczej szybko nie skorzystasz. Eeee... Krwawię.
Zadziwiające jak szybko z człowieka ulatują procenty i robi się jasny umysł! Prędkość światła normalnie.
Ja: Mogę wejść?
Ona: No jak masz... może plaster? To jasne.
Plaster może i bym miała, a nawet całą apteczkę w torbie, ale kilka miesięcy wstecz, kiedy pamiętałam jeszcze, że skończyłam medyczne studia...
Wchodzę i widzę ubeczaną laskę, wszędzie walają się jakieś pokrwawione chusteczki, a ona siedzi na mokrej podłodze i trzyma się za skroń. Trzeźwość umysłu (mojego) 200%.
Ja: Pokaż co się stało, pomogę Ci, jestem... pielęgniarką.
Szkoda, że takich wywiadów z pacjentami nie przeprowadzałam na studiach, na bank dostałabym piątkę. Pogo, kolano kolegi na jej czole, mama która będzie na nią wrzeszczała i w ogóle to life is sucks.
Oceniłam, opatrzyłam (jak mogłam) , powiedziałam co wiedziałam. Nie było to poważne, więc historia z happy endem.
A potem wracam do swojego życia i wali mnie w łeb myśl.
Przeznaczenia nie oszukasz - medycyna znajdzie Cię wszędzie.
Ekipa sprzed kilku miesięcy tym razem odrobinę bardziej planowana.
Zajebiste uczucie, chodzić na koncerty gdzie widownia to 16+ i siedzą przy pustych stolikach bo piwa w klubie im nikt nie sprzeda. ;) Myślę, że to najlepszy sposób na odjęcie sobie kilku lat w samopoczuciu, serio. Ostatecznie ja, to akurat mogłabym sobie coś dodać, bo standardowo musiałam pokazywać dowód przy barze...
Kumpela mówi wtedy 'zawsze lepiej w tę stronę, ja nie miałam 18 lat, a wpuszczali mnie na imprezy 21+. Zawsze wyglądałam jak stara krowa...'
Muzyka zawsze podwyższała u mnie produkcję endorfin, jednak nigdy nie wygra z medycyną. A tutaj suprice! Kiedy już zupełnie zapomniałam, że moje prawo wykonywania zawodu leży w szufladzie i w zasadzie to 'ja coś umiem', ktoś, gdzieś postanowił mi o tym przypomnieć.
W każdym szanującym się klubie wypada napompować się piwem i latać do toalety co 5 minut. Wcale nie byłam lepsza i kiedy kolejny raz z szumem w uszach ustawiłam się w 5 kilometrowej kolejce raczej nie oczekiwałam w takim miejscu medycznych przeżyć.
Ja (zajebiście uprzejma, bo przecież wcale nie mam pilnej potrzeby): Helloł, jest tam kto? Spoooora kolejka się robi!
Głos zza drzwi: Tutaj raczej szybko nie skorzystasz. Eeee... Krwawię.
Zadziwiające jak szybko z człowieka ulatują procenty i robi się jasny umysł! Prędkość światła normalnie.
Ja: Mogę wejść?
Ona: No jak masz... może plaster? To jasne.
Plaster może i bym miała, a nawet całą apteczkę w torbie, ale kilka miesięcy wstecz, kiedy pamiętałam jeszcze, że skończyłam medyczne studia...
Wchodzę i widzę ubeczaną laskę, wszędzie walają się jakieś pokrwawione chusteczki, a ona siedzi na mokrej podłodze i trzyma się za skroń. Trzeźwość umysłu (mojego) 200%.
Ja: Pokaż co się stało, pomogę Ci, jestem... pielęgniarką.
Szkoda, że takich wywiadów z pacjentami nie przeprowadzałam na studiach, na bank dostałabym piątkę. Pogo, kolano kolegi na jej czole, mama która będzie na nią wrzeszczała i w ogóle to life is sucks.
Oceniłam, opatrzyłam (jak mogłam) , powiedziałam co wiedziałam. Nie było to poważne, więc historia z happy endem.
A potem wracam do swojego życia i wali mnie w łeb myśl.
Przeznaczenia nie oszukasz - medycyna znajdzie Cię wszędzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



