Dzisiaj wolne od szpitala. Telefon nie darł mordy o 5.30, nie było jazdy autobusem pełnym sennych widm. Zegar biologiczny co prawda nie pozwolił pospać dłużej niż do 7.30, ale niezawodne 'poduszka na głowę i jedziesz' dało przeciągniecie drzemania o godzinę.
Kot wskoczył na łóżko, sprzedał M. liza w nos i z donośnym miaaaau oświadczył, że czas rozpocząć dzień.
Ja: On codziennie Cię tak budzi?
M: Tak, to znaczy, że czas wstawać.
Fiu, fiu, niezłe rzeczy mnie omijają każdego dnia - myślę. Siadam na łóżku z fryzurą błagającą o przyjaźń z grzebieniem i zamieniam się w obserwatora.
M. w gaciach z supermenem maszeruje do komputera i włącza... jazz?
Przecieram oczy ze zdumienia, kot siada przy klawiaturze i z radosnym mrrrr, oświadcza, że wybór padł na niezły kawałek. Czy ja na pewno dalej nie śpię?
M. zaczyna podśpiewywać, a kot biega jak szalony. Godzina 9.00 na zegarze.
O tej porze, w normalny dzień jestem na nogach już od prawie 4 godzin i zbliża się czas na przerwę. Pacjenci wykąpani, przebrani, łóżka prześcielone, leki, iniekcje i inhalacje podane, wszyscy po śniadaniu. 9.00 to godzina chwilowego oddechu, tymczasem u mnie w domu 9.00 to czas radosnego jazzu i machaniem tyłkiem.
Rany, trafiłam na prawdziwe kawalerski dzień, w moim własnym domu!
Niesamowite. Dobrze tak czasem mieć wolne w środku tygodnia. ;)
czwartek, 8 marca 2012
wtorek, 6 marca 2012
Rejtan pieprzony.
Wczoraj wieczorem.
- Ta kobieta to uważa chyba, że wstaniesz jutro przed 7 i będziesz się uczyć na jej durne dwudniowe zajęcia.
- Tak chyba uważa, no cóż to będzie niechybnie zaskoczona, mam to w dupie! (wypowiedziane niczym Rejtan rozdzierający swe szaty)
Dzisiaj, 7 rano.
Biiip... biiiip... biiiip...
M: Co Ty robisz?! Masz dzisiaj popołudniówkę!
K: Tak, ale muszę się jednak CZEGOŚ nauczyć.
Kurwa mać i gdzie ten Rejtan, co?
- Ta kobieta to uważa chyba, że wstaniesz jutro przed 7 i będziesz się uczyć na jej durne dwudniowe zajęcia.
- Tak chyba uważa, no cóż to będzie niechybnie zaskoczona, mam to w dupie! (wypowiedziane niczym Rejtan rozdzierający swe szaty)
Dzisiaj, 7 rano.
Biiip... biiiip... biiiip...
M: Co Ty robisz?! Masz dzisiaj popołudniówkę!
K: Tak, ale muszę się jednak CZEGOŚ nauczyć.
Kurwa mać i gdzie ten Rejtan, co?
niedziela, 26 lutego 2012
czwartek, 23 lutego 2012
Być kobietą, być kobietą nanana...
Kradną nam serca, rujnują portfele, psują kręgosłupy i zawracają głowę.
Kochamy je, pożądamy i uwieeeeelbiamy mieć największe ilości!
- Jak skończę medycynę po szpitalu będę się przechadzać w czerwonych szpilkach.
- Wiesz... Będziesz się prezentować jak niezły kawał zdziry.
- No cóż, jakoś swój charakter trzeba wyrazić, nie? ;)
Do czasu skończenia medycyny zostało jeszcze do przechodzenia dobrych kilka par tenisówek. Do płaszcza są baleriny, do kurtki militarne, do sukienki szpilki, do biegania sportowe. Jasne, ciemne, w paski, bez nich, sznurowane i wkładane.
Kopciuszek miał swoje kryształowe pantofelki, Ja mam swoje buty do wspinaczki!
♥♥♥
Kochamy je, pożądamy i uwieeeeelbiamy mieć największe ilości!
- Jak skończę medycynę po szpitalu będę się przechadzać w czerwonych szpilkach.
- Wiesz... Będziesz się prezentować jak niezły kawał zdziry.
- No cóż, jakoś swój charakter trzeba wyrazić, nie? ;)
Do czasu skończenia medycyny zostało jeszcze do przechodzenia dobrych kilka par tenisówek. Do płaszcza są baleriny, do kurtki militarne, do sukienki szpilki, do biegania sportowe. Jasne, ciemne, w paski, bez nich, sznurowane i wkładane.
Kopciuszek miał swoje kryształowe pantofelki, Ja mam swoje buty do wspinaczki!
piątek, 17 lutego 2012
Memory jelly.
Jak zajeżdżam do Łodzi to odkrywam nagle ile czasu minęło już od kiedy się wyprowadziłam.
Spakowałam swoje gówniarskie życie i au revoir.
- Mamo, Tato planuję studia na Ujocie. To znaczy w Krakowie, a to daleko całkiem jest...
- Uhm, aham, tak, tak.
- Mamo, Tato dostałam się na Ujot. Wyprowadzam się.
- O matkooo boskoo, że co? Że jak? Dlaczego? My nic o tych planach nie wiemy!
Dokładnie tak było :)
21 pudeł, gitara i kwiat Lucjan wyprowadzili się razem ze mną.
Jak wyjeżdżałam miałam 19 lat i Mama złościła się gdy wracałam późno.
Miesiąc później dostała zakaz dzwonienia codziennie i proszenia bym wróciła.
Teraz daje do zrozumienia, że chciałaby zostać babcią i szykuje już posag ślubny.
Raaaany! Przecież się aż tak nie postarzałam, minęło zaledwie kilka lat!
W tym Łódzkim ferworze odnalazłam świetne zdjęcie. A. najechała Kraków i na fali swojej pasji fotografowania rzeczy szczególnie nienadających się do tego powstało milion zdjęć.
Przedstawiam: 'Ja, Lucjan w tle i Yellow Jelly', dzięki A. jesteś niezastąpionym fotografem!
Smacznego!
Spakowałam swoje gówniarskie życie i au revoir.
- Mamo, Tato planuję studia na Ujocie. To znaczy w Krakowie, a to daleko całkiem jest...
- Uhm, aham, tak, tak.
- Mamo, Tato dostałam się na Ujot. Wyprowadzam się.
- O matkooo boskoo, że co? Że jak? Dlaczego? My nic o tych planach nie wiemy!
Dokładnie tak było :)
21 pudeł, gitara i kwiat Lucjan wyprowadzili się razem ze mną.
Jak wyjeżdżałam miałam 19 lat i Mama złościła się gdy wracałam późno.
Miesiąc później dostała zakaz dzwonienia codziennie i proszenia bym wróciła.
Teraz daje do zrozumienia, że chciałaby zostać babcią i szykuje już posag ślubny.
Raaaany! Przecież się aż tak nie postarzałam, minęło zaledwie kilka lat!
W tym Łódzkim ferworze odnalazłam świetne zdjęcie. A. najechała Kraków i na fali swojej pasji fotografowania rzeczy szczególnie nienadających się do tego powstało milion zdjęć.
Przedstawiam: 'Ja, Lucjan w tle i Yellow Jelly', dzięki A. jesteś niezastąpionym fotografem!
Smacznego!
poniedziałek, 6 lutego 2012
Piękna i... Piękniejsza.
Ponoć liczy się wnętrze.
Materialna powłoka jest zbędna, bo w duszy kryje się to co najważniejsze.
Bla bla bla, szkoda tylko, że na co dzień spotykamy się z zupełnie odwrotnym podejściem. Mnie na przykład pacjenci często uważnie wpatrują się w twarz by chwilę później krzyknąć 'och! jakie wielkie oczy!'
- Powinna Pani skoczyć na medycynę i się przekwalifikować. Koniecznie!
- Doprawdy? Tak Pani uważa?
- Ależ tak, absolutnie, będziesz kochaniutka świetnym lekarzem.
- Hmm, czemu tak Pani sądzi?
- No... moja droga, wyglądasz jak lekarz, taka drobna i ładniusia!
- Uhm... rozumiem :D (argument nie do przebicia)
Seseseseeeee, i tak Jej nie uświadamiałam, że mam zamiar skoczyć na medycynę
i to nie szczególnie z powodu który podała jako 'oczywisty' ;)
Materialna powłoka jest zbędna, bo w duszy kryje się to co najważniejsze.
Bla bla bla, szkoda tylko, że na co dzień spotykamy się z zupełnie odwrotnym podejściem. Mnie na przykład pacjenci często uważnie wpatrują się w twarz by chwilę później krzyknąć 'och! jakie wielkie oczy!'
- Powinna Pani skoczyć na medycynę i się przekwalifikować. Koniecznie!
- Doprawdy? Tak Pani uważa?
- Ależ tak, absolutnie, będziesz kochaniutka świetnym lekarzem.
- Hmm, czemu tak Pani sądzi?
- No... moja droga, wyglądasz jak lekarz, taka drobna i ładniusia!
- Uhm... rozumiem :D (argument nie do przebicia)
Seseseseeeee, i tak Jej nie uświadamiałam, że mam zamiar skoczyć na medycynę
i to nie szczególnie z powodu który podała jako 'oczywisty' ;)
poniedziałek, 30 stycznia 2012
Poczucie koherencji ważna sprawa.
Na pierwszym roku dotknął nas zaszczyt chodzenia na niebywale durne zajęcia.
Zarówno wykłady jak i ćwiczenia prowadziła wieczna pani Magister H.
Legendarna Promocja Zdrowia, na pewno nie dbała o zdrowie psychiczne uczęszczających na nią studentów. Podobno jeden szczęśliwiec zaliczał owy shit 9 razy (!) Ale nie o tym.
Na Promocji Zdrowia poznaliśmy postać niejakiego Aarona Antonovskyego, przez którego nieprzespane noce w poczuciu braku koherencji nabrały realnego wymiaru. Dzięki Aaron!
Dziś jesteśmy na trzecim roku i wszyscy szaleńczą starają się stworzyć coś, co funkcjonuje pod szumną nazwą Pracy Licencjackiej. Koleżanka miała dumną wizję 'Dowiem się jak to jest z satysfakcją studentów którzy zaczynają i kończą nasz kierunek' Pomyślała, stworzyła ankietę, rzuciła nam w twarz i mówi 'twórzcie!' No to tworzymy!
-Czy jesteś zadowolony z kierunku który wybrałeś?
-Nieeee!
-Czy wybrałbyś go ponownie?
-Nieeee!
-Czy planujesz wybrać się na studia uzupełniające?
-Nieeee!
-Czy planujesz pracować w zawodzie?
-Nieeee!
-Jeśli na któreś z powyższych odpowiedziałeś 'nie', uzasadnij.
-Jestem rozczarowana kierunkiem, trybem nauki, możliwościami które niesie ukończenie studiów i perspektywami na podjęcia pracy w zawodzie. Nie wybieram się na nic więcej z tym związane. Zmieniam kierunek. Amen!
Rany! Ile ja bym dała, żeby zobaczyć jej minę jak to przeczyta :D
Od dawna nie sprawiło mi tyle radochy powiedzieć głośno, ze nie będę tego robić!
Dzięki temu wiem, że moje poczucie koherencji wzrosło.
Zarówno wykłady jak i ćwiczenia prowadziła wieczna pani Magister H.
Legendarna Promocja Zdrowia, na pewno nie dbała o zdrowie psychiczne uczęszczających na nią studentów. Podobno jeden szczęśliwiec zaliczał owy shit 9 razy (!) Ale nie o tym.
Na Promocji Zdrowia poznaliśmy postać niejakiego Aarona Antonovskyego, przez którego nieprzespane noce w poczuciu braku koherencji nabrały realnego wymiaru. Dzięki Aaron!
Dziś jesteśmy na trzecim roku i wszyscy szaleńczą starają się stworzyć coś, co funkcjonuje pod szumną nazwą Pracy Licencjackiej. Koleżanka miała dumną wizję 'Dowiem się jak to jest z satysfakcją studentów którzy zaczynają i kończą nasz kierunek' Pomyślała, stworzyła ankietę, rzuciła nam w twarz i mówi 'twórzcie!' No to tworzymy!
-Czy jesteś zadowolony z kierunku który wybrałeś?
-Nieeee!
-Czy wybrałbyś go ponownie?
-Nieeee!
-Czy planujesz wybrać się na studia uzupełniające?
-Nieeee!
-Czy planujesz pracować w zawodzie?
-Nieeee!
-Jeśli na któreś z powyższych odpowiedziałeś 'nie', uzasadnij.
-Jestem rozczarowana kierunkiem, trybem nauki, możliwościami które niesie ukończenie studiów i perspektywami na podjęcia pracy w zawodzie. Nie wybieram się na nic więcej z tym związane. Zmieniam kierunek. Amen!
Rany! Ile ja bym dała, żeby zobaczyć jej minę jak to przeczyta :D
Od dawna nie sprawiło mi tyle radochy powiedzieć głośno, ze nie będę tego robić!
Dzięki temu wiem, że moje poczucie koherencji wzrosło.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




