Za tydzień wyniki z matur - już się nie podniecam.
Dostałam na SORze umowę do końca 2015.
Znalazłam 3 inne prace - zaczynam od zaraz.
Zapisałam się na kursy kwalifikacyjne i wysłałam maila do kolesia od humanitarnej fazy.
Who cares?
Umarło.
M. wyprowadza się pierwszego lipca.
3 mam dwudzieste piąte urodziny, 10 mielibyśmy 4 rocznice.
Nikt Cię nigdy nie zapyta czy jesteś na coś gotowy.
Czy teraz masz siłę, chęci, natchnienie, ochotę.
Czy sobie z tym poradzisz.
Nie ratuj całego świata, bo świat nie uratuje Ciebie.
Zauważyłam właśnie...
Średnio tyle osób zgłasza się na dobę do SORu.
Spróbuj przy takiej liczbie złapać za rękę każdą babcię.
Spróbuj wsłuchać się w każdą smutną historię.
Uda Ci się nie przejść obojętnie obok każdego grymasu bólu? Sprawdź.
Intubacja, szycie, reanimacja, kroplówka, zakładanie drenu do klatki, tomografia. Pomiar ciśnienia, pobranie krwi do badań, dokumentacja, glikemia z palca, zgon.
SOR to przedłużenie POZu - bolesny fakt.
Miałam dyżur - same karetki, niewiele rejestracji z ulicy, ciężki pacjent i intubacja na erce. Każdy pacjent dostał 100%, dla każdego pacjenta był czas.
To taki dyżur z serii tych dla których człowiek zatrudnia się na Oddziale Ratunkowym.
O tym jak przedziwnym miejscem jest szpital w nocy, wie tylko ten kto po północy przekroczył szpitalne drzwi. Całe miasto śpi, a Ty czuwasz.
Wiele jest miejsc gdzie pracuje się w nocy, to oczywiste. Śmiem jednak stwierdzić, że szpital jest dziwnie magiczny. Nagle jest 3 w nocy, siedzisz na podłodze i kminisz życie. Właśnie reanimowałeś pacjenta, życie toczy się dalej, a jednak jest wyjątkowo.
Za mną pierwsze 'dzięki za dyżur'.
Nieśmiałe 'kiedy znowu razem razem walczymy?'
Powiedziane mimochodem 'dobrze się z Tobą pracuje', 'pasujesz do nas'.
Kolekcjonuje takie słowa - mało jest pochwał w naszym zawodzie.
Mam już kilka 'lekarskich zauroczeń' - ludzi na których sama chciałabym trafić będąc po drugiej stronie. Takich którzy wiedzą, potrafią i jeszcze Ciebie nauczą.
Niepostrzeżenie zaczęłam uważać, że chirurdzy to wyjątkowo dziwni ludzie.
Chirurgia jest cudowna, ale oni... daleko im do normalności.
I powoli zaczynam wrastać w SORową rzeczywistość.
A do matury coraz bliżej....
Jakkolwiek mocno byś się starał zawsze jest mało czasu.
Krótka chwila na 3 słowa, urwane gesty i coraz to nowi pacjenci.
Ale niektórzy zostają w głowie na dłużej.
- Wie pani co? Powinienem siedzieć na emeryturze, ale mnie nie stać, więc dorabiam. Mam nadzieję, że zaraz stąd wyjdę bo na noc do pracy idę. Nie chciałbym szefa kłopotać.
- Mówią, że mam jechać na operacje, do pracy to ja chyba dzisiaj już nie zdążę...
- Żona chce przyjechać przywieźć mi piżamę. Wie pani co? Ostatnio mieliśmy 40 rocznice, uwierzy pani? Taka fajna baba mi się trafiła. Ale z tą piżamą to chyba nie ma co, prawda? Jutro mi przywiezie, po co będzie po zimnie jeździć.
Chirurg: Pacjent z tętniakiem aorty brzusznej zatrzymał nam się na stole. Nie żyje...
Czasami nie cierpię tej pracy.
Tej szybkości która mnie tutaj ściągnęła. Czasami nie wiem co tutaj robię.
Na dachu szpitala mamy lądowisko. Widać z niego pół miasta i kawał mojego życia.
- 'Młoda chodź, przejmiesz z nami pacjenta, helikopter
będzie za 10 minut'.
Czekasz na dachu, wiatr wieje w oczy tak, że ciężko je otworzyć,
jest ci zimno i nie wiesz, czy to przez pogodę, czy przez emocje.
Jest
helikopter, jest pacjent, jesteś Ty i Twoja wiedza jak mu pomóc.
Ja nie umiem
jeszcze nic, codziennie połykam masę informacji, ćwiczę i uczę się absolutnych
nowości. Codziennie odkrywam, że nie mogłam lepiej wybrać.
Codziennie coraz mocniej się w to wkręcam.
SOR to triage gdzie przyznaje się kolorami priorytet
udzielenia pomocy pacjentom.
Odcinek chirurgiczny i internistyczny gdzie
pacjenci są diagnozowani, a zlecenia do wykonania latają z szybkością studentów
na ostatnich terminach w sesji.
Jest sala zabiegowa, gdzie szyjemy, nacinamy,
wycinamy i opatrujemy.
Wstępna intensywna terapia to dwie sale gdzie
pacjencitrafiają jeśli mają u nas
dłużej zostać, a ich stan wymaga ciągłego monitorowania. I serce SOR'u -sala reanimacyjna.
Od miesiąca moje królestwo
i miejsce z którego nie umiem wyjść o czasie,
średnio przez oddział ratunkowy
przewija sie 140 osób dziennie - zawsze jest co robić i czego się nauczyć -
nie wiem kiedy ostatnio byłam o normalnej godzinie w domu ;)
Rok temu przechodziłam ulicą gdzie budował się mój szpital i
pomyślałam 'ale chciałabym tam pracować' a dzisiaj to robię, czy potrzeba
jeszcze jakiś noworocznych postanowień?
Pierwszą medyczną pracę dostałam 'przypadkowo'.
Po prostu byłam sobie sobą i to się komuś spodobało. Taka sytuacja...
Nie zdążyłam jeszcze odebrać prawa wykonywaniu zawodu, a już miała pracę w Prywatnym Gabinecie Chirurgicznym. Już wtedy wiedziałam, że potworne zjawisko jakim są 'rozmowy kwalifikacyjne' doprowadzi mnie kiedyś do ciężkich zaburzeń w pracy serca.
Kilka miesięcy po tym zafundowałam sobie owe zaburzenia rytmu i poszłam na pierwszą w życiu medyczną rozmowę kwalifikacyjną.
Ja: Dzień Dobry, chciałabym pracować na SORze albo chirurgii. - A Interna? Nefrologia? Okulistyka? Instrumentariuszka na bloku chociaż?
Ja: Nie?
- Och ach, takie CV pyszne... no dobra, mam pracę na nowo otwieranej chirurgii naczyniowej od 1 grudnia. Może być?
Ja: Ale jak wcześniej będzie miejsce na SORze to moje? Deal? - Deal. Jak deal to deal. Wczoraj dostałam telefon, że jak dalej jestem taka nienormalna to jest moje miejsce na SORze. Więc oto nadchodzę.
Tata zapytał, czy teraz będę jak George Clooney na 'Ostrym Dyżurze'. Postaram się!
Na maturze zabrakło mi 5% żeby dostać się na medycynę.
Popracowałam na Izbie Przyjęć.
Rozpoczęłam magisterkę z pielęgniarstwa.
1 grudnia zaczynam pracę na nowo otwartej chirurgii naczyniowej.
Znalazłam korepetytora z chemii.
Nadal jestem ruda,ledwie 5 dych w butach i ubóstwiam chirurgie.
W sumie to nic się nie zmieniło.